Treść wiadomości

Wiewiórcze Tatuaże na Narodowy Dzień Uznania Wiewiórki

Dzisiaj jest Narodowy Dzień Uznania Wiewiórki. My'mam spędzić dzień na celebrowaniu wszystkich dobrych rzeczy, które robią dla nas puszyste małe stworzenia, a przynajmniej ja'Doprowadziłem do wiary. Tutaj'o to chodzi, ja nie'Doceniam wiewiórki. Ledwo ich toleruję. To było't zawsze tak było, myślałem, że są urocze. piekło, ja'd nawet zostawić im trochę jedzenia od czasu do czasu. Ale to było przed pistacjami. 

Pistacja zmieniła to wszystko dla mnie. Pewnego dnia siedziałem na kanapie, pilnując swoich spraw. Właśnie wróciłam z miłego lunchu w Town Hall Deli w South Orange w stanie New Jersey?. Delikatesy ratuszowe jest domem oryginalnego Sloppy Joe, potężnej kanapki z dwoma różnymi rodzajami mięsa, trzema kromkami chleba żytniego, sałatką coleslaw, serem i domowym rosyjskim dressingiem. To jest n'to gówno, które… Adam Sandler kiedyś śpiewał o. 

Chodzi o to, że byłem na skraju śpiączki pokarmowej, gdy mój wzrok przykuł ruch w kuchni. Byłem sam, nie powinno'nic się nie poruszało. Potem odwróciłam głowę i zobaczyłam małą wiewiórkę wpatrującą się we mnie z kuchennej podłogi. 

"Co do cholery??!" krzyczałem.

"Co do cholery??!" Wiewiórka wyraźnie mi to powiedziała z wyrazem twarzy. 

Zacząłem wstawać, powoli, głupio, myśląc, że uda mi się złapać małego, zwinnego gryzonia. Bez najmniejszej wskazówki, co zrobić, jeśli uda mi się złapać malucha, wystartowałem za nim, a on rzucił się.

i'nie jestem szybkim człowiekiem, a ja'Nie jestem pewien, czy to była szybka wiewiórka, ale mogę ci powiedzieć, że z pewnością był o wiele szybszy ode mnie. Pognał korytarzem do sypialni. Gdy wszedłem do sypialni, ruszyłem w pościg i zatrzasnąłem drzwi. Plan zakładał otwarcie okna, a widząc szansę na wolność, wiewiórka przeskoczy od razu i wszystkie problemy zostaną rozwiązane. 

Nie tak się stało. 

Wiewiórka rozbiła obóz między łóżkiem a kilkoma plastikowymi wannami. Okopał się i umocnił swoją pozycję. To nie miał być prosty przypadek, kiedy wiewiórka szczęśliwie odeszła na czas, to miało być oblężenie. Ograniczyłem go do sypialni, znalazł nieosiągalny zakątek. 

Mniej więcej w tym czasie zacząłem jasno myśleć. Nie miałem ubezpieczenia zdrowotnego, a wiewiórki, tak urocze jak one, mogą nosić bardzo paskudne konsekwencje z zadrapaniami i ugryzieniami. Potrzebowałem zbroi. I uzbrojenie. I przynęta. Więc wyszłam z sypialni, starannie upewniając się, że mały robal…'nie wyjdziesz za mną z pokoju. 

W bodedze za rogiem zapytałem mężczyznę za ladą, co według niego chciałyby zjeść wiewiórki. Po 30 sekundach milczącego, lodowatego spojrzenia zdecydowałem, że pistacje będą moją ulubioną przynętą. Czy moja decyzja była podyktowana własnymi pragnieniami przekąsek, jasne! Ale to nie'to znaczy, że wiewiórka'mam taki sam smak przekąsek jak ja. 

Po powrocie upewniłem się, że całkowicie się zakryłem. Pończocha opuszczona, kaptur podniesiony, ręce wciągnięte w rękawy. Chwyciłem najbliższą halabardę, Swiffera, i ponownie otworzyłem drzwi sypialni przygotowane do bitwy. Krótko mówiąc, był to impas. Wzmocnienia byłyby konieczne, gdybym kiedykolwiek chciała ponownie skorzystać z mojej sypialni. 

Wykonałem kilka telefonów. Zadzwoniłem do kontroli zwierząt, nie byli'nie pomoże. W piątek była godzina szesnasta, oni?'Poszedłem do domu na weekend. Tweetowałem do burmistrza, on nonszalancko odpowiedział, że nie mogę't rozbić się w jego domu. Potem zadzwoniłem do mojej A-Team.

Był filmowiec, który uchwycił całe szaleństwo. Przyjaciel znany głównie z wszczynania kłopotów został sprowadzony, żeby wyrzucał pistacje przez okno z, hm, powodów. Pojawiło się dwóch ludzi z parą psów, z których jeden był niewidomy. Byli dwaj najwięksi maniacy, których znałem, którzy akurat mieli fajne imiona – Jesse James i Spider. Byliśmy gotowi do bitwy.

Pistacje był przebiegły. Przykucnął, ale kiedy już się obudził, skakał po całym pokoju, odbijając się od ścian, a następnie wracając w bezpieczne miejsce, daleko od miejsca, w którym ktokolwiek z nas mógł go dosięgnąć. Podjęto wiele prób, dużo się śmiano i próbowano wielu idiotycznych ruchów. Ale pistacjowy właśnie to zrobił?'nie chcę wyjść przez okno i wrócić do dziczy. 

Sprawy robiły się straszne. Traciliśmy wiarę. Musiałem spokojnie przekonać moją dziewczynę, że będziemy musieli się przeprowadzić. Nasze mieszkanie nie było już nasze, mieszkał tam Pistacja. Przynajmniej dopóki nie został eksmitowany za próbę płacenia czynszu w żołędziach. 

Wtedy moi maniacy, uzbrojeni tylko w słomkowy kapelusz (który przyniósł szczęście?) i ręcznik, zdołali w końcu zmusić Pistacje do ponownego rozważenia życia w domu. Kiedy Pistachio zanurkował po pokoju, w końcu nawiązał kontakt z ręcznikiem, maniacy mocno go zaciągnęli i Pistachio wyszedł przez okno! skoczył z kosza na śmieci, tuż przed resztą zespołu. Gdy oklaskiwaliśmy, urocza mała wiewiórka przebiegła przez ulicę. Lubię myśleć, że wrócił do domu, do swojej rodziny i opowiadał o tym, jak potrzebna była nieudana ekipa składająca się z siedmiu osób i dwóch psów, by wyrzucić go ze wspaniałego świata pomieszczeń. Lubię wyobrażać sobie pistacjowego fetowanego jak zwycięskiego bohatera, poszukiwacza przygód, który śmiało udał się tam, gdzie wcześniej nie dotarła żadna wiewiórka. 

Niektóre z tych tatuaży przypominają mi Pistacje. Widzę błysk w oku, chęć wtargnięcia do wnętrza. Czuję, że wzrasta mi ciśnienie krwi, dłonie trochę się pocą. Wtedy pamiętam, że to'To tylko tatuaż i wszystko jest w porządku. 

Więc podsumowując, nie'Doceniam wiewiórki. Nawet w Narodowy Dzień Uznania Wiewiórki. Ale Pistachio, ten sukinsyn, zasłużył na mój szacunek.